Krew Ciało Krew
Orlan

Dlaczego na blogu o teatrze pojawi się dzisiaj kolejna porcja krwi i mięsa?
No właśnie dlaczego? Przecież goffmanowski “Teatr życia codziennego” nie
jest wstanie wytłumaczyć wszystkich kaźni i okropności. Jak mówią - diabeł
tkwi w szczegółach. Dlatego lepiej idźmy dalej. Zwłaszcza, że trzeba dzisiaj
iść szybko, bo nie wszyscy czytelnicy mogą udźwignąć temat. Do dzieła !
Pewna Francuzka, szerzej znana jako Orlan, od 1990 przekształca swoje ciało w sposób o którym nie pomyślał by nawet Fakir Musafar. Jej wzory Venus, Diana, Europa, Psyche i Mona Lisa. Wzory kobiecego piękna wymyślone przez mężczyzn dla mężczyzn. Artystka uczyniła ze swego ciała materiał rzeźbiarski.
Jej kolejne operacje plastyczne transmitowane są na żywo w galeriach sztuki. Artystka jest przytomna. Umiejscowiona w centrum sali zabiegowej, otoczona przez tancerzy i aktorów, recytuje swoje manifesty. Medycy są tu jak animatorzy lalki w teatrze Bunraku. Przed nosem, poza okiem.
Z jednej strony świątynia ducha świętego, z drugiej – daję wam ziemię we władanie. Czy na wyrost? Kolejne z powracających na tym blogu pytań: do kogo należy moje ciało? Sytuacje w w których ingerencja w nośnik życia jest naprawdę wysoka pokazują, że sprawa wcale nie jest jednoznaczna. Wyjątkowo nawet nie trzeba się starać, żeby wymyślać kolejne pytania.
Gdzie sztuka? Z kim sztuka? Dla kogo sztuka?
Cytat z Orlan:
“Religia i psychoanaliza stwierdzają zgodnie: nie wolno atakować ciała, trzeba zaakceptować samego siebie. [...] Moja praca zwraca się przeciwko temu, co wrodzone, przeciwko temu, co
nieubłagane i zaprogramowane, przeciwko naturze i DNA, wreszcie przeciwko
Bogu.”
Być może kontrowersja. Z drugiej strony przedłużeni linii antropocentrycznej od basenu, siłowni i solarium. Totalna estetyzacja życia gratis. Więc nic dziwnego.
Kontr cytat z Habermasa:
“niemające wzorów, otwarte ku przyszłości MANIAKALNIE NOWATORSKIE”
Poza podkreśleniem, nie muszę nic dodać.
Wzorzec świętej zostaje wypełniony. Ciało które zostaje odcięte od artystki (np. skóra, tłuszcz, krew, gaziki nasączone płynami ustrojowymi) zostają zamknięte w szklanych, kuloodpornych pojemnikach, zamieniają się w relikwie. Można je kupić jak dawniej. Za sztukę około 1. 000 dolarów (cena na 1996 rok).
Przed nami cud na miarę świętej. Transformacja ciała.
Zasmuconych i zdruzgotanych, odsyłam do polskiej literatury:
„Nie ma żadnego zła w redukcji życia do form innych i nowych. Zabójstwo nie
jest grzechem. Jest ono nieraz koniecznym gwałtem wobec opornych i
skostniałych form bytu, które przestały być zajmujące. W interesie ciekawego
i ważnego eksperymentu może ono nawet stanowić zasługę. Tu jest punkt
wyjścia dla nowej apologi sadyzmu.” (Traktat o manekinach, fragment, Bruno Schulz)
oraz
„…będąc już absolutnie nikim wydusić z siebie nowy twór. Wiem, co powiesz: zdeformowany. A czymże są obrazy kubistów? A muzyka Schonberga czyż nie jest karykaturą uczuć? Ale nam nie o uczucia chodzi – o nowe formy w życiu, kiedy skończyła się już sztuka.”(Janulka, córka Fizdejki, fragment, Witkacy).
Cóż dodać? Zapraszam na fragmenty operacji i wywiad dla francusko zuchwałych.
W tym poście posłużyłem się min. bardzo interesującym i rzetelnym tekstem Joanny Krawczyk –
“Transgresyjna sztuka Orlan, dylematy wokół granic artystycznej wypowiedzi”


