Ponieważ ostatnio trzymamy się potworów, najwyższa pora na odrobinę cierpienia, bólu i przerażenia.
OK.

Guillermo Vargas to imię i nazwisko dzisiejszego dania. Sławę artyście rodem z Kostaryki przyniósł bezpański zabiedzony pies (AKTOR), który wprost z ulicy trafił do galerii sztuki( PRZESTRZEŃ GRY) stając się jednym z jej eksponatów (HONOROWA NOBILITACJA). Tutaj historia rozplata się. Dyrekcja Códice Galery w której był wystawiane prace Vargasa twierdzi, że psa otoczono opieką, nie zdechł lecz uciekł i był przywiązany tylko przez chwilę. Internetowy świat histerii ma na to swój własny punkt widzenia. Zwierzę jakoby padło z wycieńczenia i głodu. Internetowa petycja, zgromadziła ponad cztery miliony podpisów, osób, które sprzeciwiają się uczestnictwu Vargasa w Bienal Centroamericana w Hondurasie, gdzie podobno miał ponownie wystawić swoją pracę. W odpowiedzi na petycję, przewodniczący biennale Roland Zucher zapewnił, że w pracach Vargasa nie będzie użyte żadne zwierzę. To wszystko. Pora na pytania.
Pytanie o hipokryzję
Zdjęcia konającego zwierzęcia wywołały lawinę protestów, jednak żadna z obecnych w galerii osób nie pomogła psu. Nikt nie dostarczył mu wody lub jedzenia ani nie pomógł w oswobodzeniu się. Jednocześnie dopiero włączenie cuchnącego, umierającego psa w przestrzeń symboliczną sprowokowało wysyp protestów. Żart – być może tak wygląda nasz świat, ale nie zmusisz nas by włączyć coś tak paskudnego w naszą uświęconą przestrzeń.
Pytanie o klucz interpretacyjny
W ułamku sekundy można ocenić Vargasa: dobry = walczy z hipokryzją / zły = uczynił umieranie sztuką. Innymi słowy, czy sztuka powinna rozgrywać się w przestrzeni moralności? Czego dokonał Vargas pozwalając psu mówić o krzywdzie swojej i swoich bliskich, a właściwie zmuszając go do tego? Wypowiedź performatywna, więc stwarzająca rzeczywistość. Dostaliśmy nowe obrazy, nowe słowa. Jednak czy potrafimy nimi mówić czy tylko o nich milczeć? Pies wszedł w rolę męczennika, lecz czy nie potrzebujemy świętych? Chociażby czysto funkcjonalnie.
Taka łamigłówka na niedzielny wieczór.
Dobranoc.
Tagi:
Códice Galery,
Guillermo Vargas